Spotkanie z Mistrzem

Po czym poznać, że spotkało się Mistrza? Po sercu. Ono mięknie i się otwiera, pojawiają się łzy wzruszenia, poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Spokój i ciekawość. I świadomość, że oto życie podzieliło się na przed Spotkaniem, i po nim. Po nim następuje co prawda lekka rozwałka, ale i ogromna inspiracja i poczucie sensu.
 
Po raz pierwszy poczułam to w Indiach, gdy spojrzałam w oczy Gurujiemu, BKS Iyengarowi. Drugi raz czułam się tak w Londynie na lekcji jogi regeneracyjnej u Judith Hanson Lasater. I teraz na warsztatach Christiana Pisano.
 
Dziękuję Andrzejowi Kozłowskiemu i Markowi Bednarskiemu za umożliwienie tego Spotkania.
 
Poniżej relacje moich przyjaciół, pod którymi się podpisuję.
 
Namaste,
Bodzia Matulaniec
 
Julia Butrym-Południewska: „To spotkanie było niezwykłe. Do Wrocławia przyjechał Christiano Pisano – jogin, który szczyci się najwyższym stopniem nauczycielskim nadanym przez B.K.S. Iyengara. Jednak ci, którzy spodziewali się intensywnej praktyki pełnej zaawansowanych pozycji, rozczarowali się, a tych, którzy myśleli, że ujrzą pewną siebie gwiazdę, ujęła skromność i pokora.
Christiano już na początku zaznaczył, że nie przyjechał nas oceniać ani pouczać, lecz podzielić się wiedzą i doświadczeniem. Podkreślił, że jest naszym przyjacielem i wszyscy powinniśmy się tak traktować: jak grupę przyjaciół, która chce się czegoś dowiedzieć. Chociaż spędził wiele lat u boku Gurujiego zastrzegł, że nie uczy jogi Iyengara, lecz tego, co sam z niej zrozumiał i przyswoił. A to jest wąski wycinek bogactwa, jakim jest joga.
Chociaż warsztat był przeznaczony dla zaawansowanych praktykujących, to zaczęliśmy od podstaw. Punktem wyjścia było poznanie samego siebie. Jak można ćwiczyć jeśli nie odpowiemy sobie na pytanie, po co w ogóle praktykujemy. Według Christiana praktykujemy, aby celebrować życie. I ta myśl towarzyszyła nam przez cały warsztat.
Każdego dnia zachęcał do ciągłego eksplorowania. Jego rozumienie praktyki jest zbliżonego do rozumienia Gurujiego: mata jest naszym laboratorium, gdzie uczymy się odczytywać siebie. Obserwujemy, gdzie jest opór, zacisk i wprowadzamy tam oddech. Poszukujemy, co nam służy, co jest dobre. Jest to przeciwieństwo standaryzacji, która zakłada, że istnieje jeden wzorzec. Tymczasem każdy jest inny. To, co jest dobre dla mnie, niekoniecznie będzie dobre dla kogoś innego. Mamy pewną ramę, ale musimy sami wypełnić ją treścią. Również ta sama pozycja może nam służyć jednego dnia, a innego jest niewskazana. Dlatego nie możemy praktykować na auto-pilocie. Kiedy czujesz, że pozycja już cię nie odżywia, wyjdź z niej. Wszystko się zmienia, również ciało i umysł. Nieustanny ruch jest jedyną stałą.
Każdy z nas jest w procesie, czyli w innym miejscu. Dlatego nie możemy się porównywać. Współzawodnictwo w jodze jest nieporozumieniem. Żeby zrozumieć proces, trzeba się na niego otworzyć. Umieć wyjść poza schemat, tradycję, w której wyrośliśmy, idee, w które w nas wpojono. I to jest wyzwanie. A nie to, czy założę nogę za głowę. Tacy, jacy jesteśmy, jesteśmy wystarczająco dobrzy.
Mamy jakieś wyobrażenie o pozycji, ale nasze ciało i umysł mogą powiedzieć „nie”. I powinniśmy umieć to zaakceptować, a nie walczyć. Praktyka asan przypomina płynięcie z prądem rzeki. Nawet źródło Gangesu jest niewielkie, ale potem rzeka wybucha szerokim i bystrym nurtem. W rzece są jednak kamienie. To są nasze napięcia, opory, zaciski w ciele. Jednak mimo tych kamieni rzeka płynie dalej. Dlatego nie trzeba się bać, że czegoś nie wiemy lub nie umiemy. W jodze nie ma czegoś takiego jak błąd. Jest ciągłe poszukanie, eksploracja, badanie. Zamiast przywiązywać się do rzeczy, pozwól, aby się działy. Nie stawiaj oporu oporowi.
Ten warsztat był celebracją życia, jogi, nieograniczonej przestrzeni wewnątrz i na zewnątrz. Podążania za oddechem i jego ekspansji. To było również spotkanie ze skromnym joginem, który każdym gestem i słowem dawał świadectwo Jogi. Czuję wdzięczność, że to przeżycie było moim udziałem.”
 
Bartek Łukasz Miklas: „Wiem że to śmiałe wyznanie. Właściwie nie usłyszałem niczego nowego, poza tym czego od lat uczy mnie Shodo Harada Roshi, ale spotkać się z „tym” w nauczaniu nauczyciela jogi, to zupełnie coś innego… Do tej pory szukałem tej jakości sam i nie ukrywam było mi bardzo trudno. Jak pogodzić nauczanie B.K.S. Iyengara, a tak na prawdę sposobu w jaki jest nam przekazywany, z tym co podpowiadało mi moje serce, ciało, doswiadczenie i intuicja, z tym czego uczy mnie Roshi. Mam wrażenie, że Christaian zebrał to w przyswajalną dla mnie całość. Dziękuję Harada Shodo Roshi, dziękuję Christian Pisano, Jerzy Jagucki , Marek Bednarski, Andrzej Kozłowski, Ewa Wardzala, Natasza Moszkowicz, Gerard Szymański, Julia Butrym-Południewska, Bodzia Matulaniec, Małgorzata Skórska, byliście dla mnie lustrami w tym cudownym, ale też trudnym doświadczaniu.
“I always practice the three reminders .
They are like 3 lakes that cleanse the heart .
First I always remember that I am a form of infinite Consciousness.
Then I always observe the glorious phenomenon of this universe as the expression of my own Consciousness.
Most of all I keep the awareness that all the different states of Consciousness are my own self.’
Lala”
 
Fot. Julia Butrym-Południewska